Categorykategorie

A może by tak Linuks…

A może by tak Linuks… Od kiedy tylko pamiętam, używam systemu Windows. Był zainstalowany na moim pierwszym komputerze, który dostałem od rodziców („do nauki mamo” ;-)), jak również na każdej maszynie od kiedy tylko rozpocząłem swoją karierę jako programista. Oczywiście, były eksperymenty z Linuksem (Mandriva/Mandrake, jakiś Debian, czy potem Ubuntu), ale nigdy na dłużej. Ostatnio, mając na uwadze multiplatformowość .NET Core i to jak mi się dobrze pracuje z tą biblioteką, postanowiłem dać Linuksowi szansę. Nie zastanawiałem się długo, wszak mógłbym stracić zapał ;-).   I to już?! Internety mówiły, że na początek dobry jest Mint, i takią dystrybucję zainstalowałem, pozbywając się tym samym Windowsa. Zainstalowanie systemu było bajecznie proste, zwłaszcza, że nie kombinowałem z partycjami. Potem przyszła kolej na Visual Studio Code i .NET Core. Tutaj również nie odnotowałem problemów. Jeszcze jakaś nakładka na bash (tradycyjny terminal mi nie pasi), manager...

Pół roku blogowania. Przemyślenia.

Od momentu kiedy – zainspirowana wielkimi postaciami naszego krajowego światka IT – pojawiła się w mojej głowie myśl, „może by tak bloga założyć”, do momentu kiedy bloga założyłem, mija właśnie sześć miesięcy. Oczywiście nie jest to okres po którym można mianować się ekspertem, ale uważam, że jest to idealny okres aby zebrać przemyślenia, podsumować swoje działania i zaplanować dalsze kroki. Opiszę moje oczekiwania, wyobrażenia o tym jak to będzie wyglądało. Wyobrażenia jakie miałem, jeszcze na etapie wyboru hostingu vs. rzeczywistość. Zrobię z tego luźne podsumowanie, trochę dla tych którzy chcą pójść podobną ścieżką, trochę dla siebie jako rachunek sumienia(?).   Plan „z dupy” Przede wszystkim nie chciałem wystartować z niczym, dlatego napisałem dwa posty (aż dwa!!! SIC!), które już na starcie nadawały się na publikację. Ponad to, wymyśliłem mniej więcej, jakie działy – tematycznie – będą obecne na blogu i starałem się to...

Praca z Gitem. Nie tylko okienka, nie tylko konsola.

Słowem wstępu Praca z Gitem. Dużo się o nim mówi, zwłaszcza w środowisku .NET, głównie ze względu na to iż Microsoft kupił Github, a także udostępnił źródła .NET Standard i .NET Core na licencji Open Source (MIT). Osobiście, ciągle się uczę Gita i przy okazji sprawdzam, testuję różne rozwiązania około-gitowe. Wtyczki, narzędzia, różnego rodzaju integracje z Gitem. To sprawia, że wiem co mogę i ile mogę. Gita świetnie się obsługuje z poziomu konsoli czy terminala i przy tym pozostanę, ale zawsze dobrze mieć coś w zanadrzu.   Zamysł Ludzie są różni i różne potrzeby mają. Ha! Taki komunał na początek. Dlatego nie każdy będzie używać konsoli do pracy z Gitem. Osobiście uważam że jest to najlepsza droga ku temu, ale hej…każdy lubi „po swojemu”. Do tematu podszedłem od strony czysto użytkowej. Git jest wspaniały ale, jak ze wszystkim, nie dla każdego. Owszem, da się, ale czy to oznacza, że od razu trzeba? Dlatego filozofie nt. tego czy trzeba czy nie, zostawiam na...

Git aliasy

Git znudzenie Ostatnio bardzo mocno „katuję” swój mózg Gitem….hmmmm…uprzyjemniam mu chwile Gitem. Z racji tego, że w pracy nie mam możliwości poużywać sobie Gita w miarę często, eksperymentuję w domu na swoich pet-projects. Używam, używam, używam i nudzi mi się już ciągłe wpisywanie komend w konsoli. Rzecz jasna nie zamienię jej na inne narzędzie do pracy z Gitem, ale kiedy już pamiętasz te bardziej popularne komendy, odechciewa się. Pisałem już o dodatkach do PowerShella, również w kontekście Gita. O tutaj – Aby PowerShell był bardziej power. Jeśli chodzi o żmudne wpisywanie komend, z pomocą przychodzi sam Git, a jakże… Zwyczajnie, daje możliwość skrócenia czasu spędzanego na wpisywaniu komend poprzez aliasy komend Gita. Dokumentacja TUTAJ. Tak, tak właśnie! Zatem do dzieła…   Remedium – Git aliasy Zanim zaczniemy wypisywać w konsoli jakieś magiczne zaklęcia, pokażę Ci jak dodać aliasy bez użycia konsoli. Mianowicie, najłatwiejszym...

Windows i ścieżki, którymi podąża

Słowem wstępu Dawno, dawno temu została stworzona stała MAX_PATH, decydująca o tym jak długie mogą być ścieżki do plików i katalogów w systemie Windows. Jest to setting na poziomie Windows API. Ostatnio w pracy dotknął mnie ten problem. Niefortunne było to, że problem objawił się podczas modyfikowania pliku projektu jenkinsa, w celu utworzenia joba releasowego. Problem był o tyle uciążliwy, że przecież nie zmienię nagle całej struktury projektu i źródeł które zamierzam budować, ani tez nie będę przenosił całego jenkinsowego workspacea. Zatem opcje były trzy: Instalacja odpowiedniej poprawki do systemu Windows. Zmiana ustawienia w systemie, tak aby mnie nie blokowało. Sprawienie że Windows będzie „widział” ścieżki jako prawidłowe, lub po prostu będzie je akceptować.   Łaty i bilety Opcja nr. 1. Najłatwiejsza ze wszystkich proponowanych. Niestety nie zawsze działa. Link do patcha – PATCH Jest to patch do systemu Windows Server 2012 R2 i zawiera m.in. poprawki do...

Aby PowerShell był bardziej power – dodatki i moduły do PowerShell

Potrzeba i chęć używania git’a sprawiła, że siłą rzeczy używam również PowerShella i to właśnie o nim będzie dzisiejszy wpis. Okazuje się, dla osoby niezbyt obytej z tym narzędziem, że jest ono bardzo przydatne, zwłaszcza dla programisty. Dzisiaj nie chcę pisać o konkretnych funkcjach czy komendach. Napiszę o kilku dodatkach jakich używam i jak wspomagają/usprawniają one pracę. Mam również w planach post traktujący o PowerShellowych tips & tricks dla programistów, ale to kiedy indziej.   Łatwiej w Gita Skoro o Gicie była mowa, zacznę od Gita właśnie. Świetnym dodatkiem do PowerShella, modułem dokładnie, jest Posh-Git. Moduł ten po pierwsze pokazuje status naszego rpozytorium jako prompt, co jest całkiem spoko. Dodatkowo, mamy możliwość auto-dopełniania (eh…ten nasz język) komend Gita za pomocą klawisza Tab. Piszesz: git ch wciskasz klawisz Tab i dostajesz: git checkout W zamian za: git pull or<Tab> ma<Tab> dostaniesz: git pull origin master   Tak...

Scrum-Utopia

Wspominki W naszej branży ciągle się mówi o zbawiennym wpływie stosowania metodyk zwinnych na projekt, na team, na atmosferę pracy i oczywiście na sam produkt. Najbardziej popularnym frameworkiem jest Scrum. To o nim się mówi najczęściej, tenże właśnie stosuje się najczęściej, do tego stopnia, że często jest kojarzony jako jedyny. Kilka lat temu, miałem przyjemność i szczęście pracować w firmie stosującej Scrum. Po okresie wdrożenia wszystkie aspekty pracy były już mniej dziwne i nieznane, a nawet sensowne. Spotkania daily, backlog grooming, retro, planning itd. Wspólne estymacje zadań, za pomocą kart oczywiście. Dema podczas których rozpierała nas duma ze względu na wysoki stopień dowożenia zadań. No i najważniejsze, poczucie jedności z zespołem, poczucie tego, że jak trzeba to pomogę, a jeśli ja potrzebuję, to pomogą. Zespół cross-funkcjonalny. Wszyscy robiliśmy wszystko i każdy z nas, w razie potrzeby (choroba, sytuacje losowe), mógł być zastąpiony przez innego członka zespołu z...

Continuous integration#02: Atrybuty smoczego pogromcy

Drugi post nt. Continuous Integration. Zapraszam do lektury. „Warsztat smokogromcy” „Atrybuty smoczego pogromcy” Ten, kto tańczy ze smokami, musi się liczyć z tym, że spłonie.  George R.R. Martin – Rycerz Siedmiu Królestw       Przeciwnik Czy na pewno? Czy nie ma sposobu na walkę ze smokiem? Tym razem będzie lekko. Opiszę pokrótce projekty-smoki które będą bazą do testów. Są dwa: WebApi napisane w C#.NET Core z testami jednostkowymi WebApi napisane w pythonie, bez testów jednostkowych (dopiero się uczę pythona), które ze względu na swoją różną od .NETowej naturę, będzie dobrym porównaniem   Jedyne, co te dwa projekciki robią, to udostępniają API RESTowe, za pomocą którego można pobrać listę książek z lokalnej bazy danych MySQL. Nie chodzi o to aby projekt-smok był mega wielki i ociężały. Potrzebne mi były małe, lekkie źródełka do testów narzędzi, opisanych w poprzednim poście.     Większy smok…  Technology stack: .NET Core 2...

O rolach i odpowiedzialnościach

The A Team Znacie serial pt. „The A Team”? Fabuła tegoż serialu traktowała o drużynie właśnie, byłych wojskowych, komandosach, którzy wykonywali różne, niebezpieczne misje w obronie dobra. Jakoś tak. Każda główna postać była wyjątkowa. Każdy bohater należący do owej drużyny miał swój wysoce jaskrawy charakter, co ciekawe, jednoznacznie określający rolę członka drużyny w drużynie.   Życiowe inspiracje filmem Wspominam o tym ponieważ mam wrażenie, że praca w zespołach w branży IT opiera się na takich samych zasadach. Każdy zajmuje się tym, co lubi, tym co zna najlepiej, tym co sam napisał lub tym, czego akurat ma ochotę się nauczyć. Dzielenie się wiedzą i kompetencjami nie następuje – bo i po co – prawda? Przecież NIE dojdzie do sytuacji, gdzie braknie jedynego człowieka mającego wiedzę nt. kluczowego elementu w projekcie. To się NIE wydarzy, prawda? Ponadto, jak się coś schrzani na produkcji łatwiej WYTYPOWAĆ winnego, prawda? Tego, który ZOSTANIE w...

Continuous integration#01: Warsztat smokogromcy

Jest to pierwszy post nt. Continuous Integration. W miarę pisania, będą się pojawiać kolejne. „Warsztat smokogromcy” „Atrybuty smoczego pogromcy”   W tym szaleństwie jest metoda Continuous Integration – według definicji jest to praktyka programistyczna, wedle której członkowie zespołu często winni scalać wyniki swojej pracy (przynajmniej raz dziennie). Potem jakiś automatyczny system buduje/testuje, powstałe wcześniej zintegrowane wersje kodu. Uważam że, do pełni szczęścia potrzebne są jeszcze procesy Continuous Delivery i Continuous Deployment. Sama praktyka programistów, którzy w miarę często (raz dziennie to jednak zbyt rzadko) commitują swoje zmiany, nie wystarczy. Bardzo ważną rolę odgrywają właśnie tzw. build serwery (Source automation servers), które potrafią budować projekty, testować je i dodatkowo publikować je na określone maszyny/serwery/środowiska. Tym tematem zajmiemy się innym razem. Tymczasem…   Teoria broni W tym cyklu...

Newsletter



Społecznościowe

Historycznie

Tagi