Komunikacja w zespole, a wskaźnik Bus Factor – #2

Zanim zaczniesz…

Byłeś / Byłaś tutaj? -> Pierwsza część cyklu. Post pt. Mentalność Gholuma. Wskaźnik Bus Factor

Komunikacja, a Bus Factor.

Pod słowem komunikacja kryje się kilka kategorii, ale w naszej sytuacji będę omawiał komunikację interpersonalną która, wedle Wikipedii, oznacza „wymianę informacji między jej uczestnikami”, a to w kontekście wskaźnika Bus Factor.

W worku o nazwie komunikacja interpersonalna, zwłaszcza w dzisiejszym Świecie, mieści się rozmowa w cztery oczy, mieści się rozmowa za pośrednictwem komunikatora, rozmowa mailowa, listowna, czy nawet wymiana dokumentów.

Łatwo można by wymienić jeszcze kilka innych sposobów na komunikację z inną osobą, ale nie będziemy tu, Ty i ja, ślęczeć w nieskończoność.

To na co chciałbym zwrócić uwagę w drugiej części cyklu, poświęconego zagadnieniu Bus Factor, jest brak komunikacji. Chociaż taka sytuacja występuje niezmiernie rzadko.

Raczej będziemy mówić o braku konkretnej jakości komunikacji, która pozwala zrozumieć siebie nawzajem i nie pozostawia niedopowiedzeń.

Kraina nieznana.

Nie macie czasem wrażenia, że ten temat jest w firmie zupełnie pominięty?

Mówiąc zupełnie, mam na myśli totalnie. Nie mówię o tym, że nie ma standardu komunikacji. Pal licho standard! Nie ma kultury komunikacji! Jest tylko komunikowanie. Pracujesz w takiej firmie?

Od razu zaznaczam, że nie wszędzie tak jest. Wiem, że istnieją firmy gdzie tworzy się zespoły na podstawie osobowych cech charakteru członków tych zespołów. Wiem, że są firmy które jawnie badają pracowników pod względem ich predyspozycji i cech osobowościowych, aby cały zespół wiedział w jaki sposób komunikować się i w ogóle obcować z daną osobą.

Dziwne? Ciekawe?

Dla mnie BARDZO DOROSŁE.

Dla mnie jest to oznaka dojżałości organizacji.

Nie zrozumcie mnie źle… Ja tu nie mówię o piłkarzykach, masażach i pokojach na drzemki. Nie mówię o benefitach które mają przyciągnąć pracownika z rynku. Lub jak kto woli, pobudzić nasze umysły do twórczej pracy.

Ja tu mówię o dbałości firmy o pracowników i ich relacje między sobą. Bo tak na prawdę co ma większy wpływ na jakość komunikacji jak nie poznanie drugiej osoby i wzajemne relacje?

Odgórna zasada która mówi, że mówimy tak czy siak, że piszemy tak i siak lub spotykamy się wtedy a wtedy, nie zastąpi prawdziwej relacji między ludźmi. Relacji wytworzonej poprzez poznanie siebie nawzajem. Odpowiednia nomenklatura i odpowiednia notacja to nie wszystko.

Rzecz jasna ten proces może postępować naturalnie, w swoim tempie, ale dlaczego by go nie przyspieszyć i właściwie ukierunkować?

Nie tylko twarzą w twarz.

No właśnie. Komunikacja to nie tylko rozmowa w cztery oczy. Ba! To nie tylko rozmowa.

Oczywiście standardy dotyczące tworzenia dokumentów, pisania maili i zgłaszania ticketów, które w tym kontekście, też są przecież kanałem komunikacji, są potrzebne! Ale to tylko suche fakty, które trzeba zapisać i omówić w taki czy inny sposób.

Te standardy tworzą jakość przechowywania i odnajdywania informacji. Nie tworzą jakości zrozumienia się człowieka z człowiekiem.

Dlatego moim zdaniem tego typu rozwiązania to tak naprawdę drugi krok. Niestety, najczęściej jedyny.

To co istotne

Pamiętajcie proszę, drodzy koledzy, drogie koleżanki. Większość projektów to CRUDy, lekka logika biznesowa, mało skomplikowane przypadki.

Dlatego zdecydowanie lepszą decyzją jest zatrudnić osobę charyzmatyczną, otwartą, z wysokim skillem komunikacji niż markotnego mruka który ma technologię w małym paluszku.

Pamiętajcie, że programowania można się nauczyć łatwiej niż komunikacji właśnie. Łatwiej zmienić nawyki techniczne niż własny charakter.

W swojej pracy będziecie się komunikować nie tylko z kolegami z zespołu pełniącymi te same obowiązki i będącymi na tym samym szczebelku drabiny. Będziecie się komunikować z ludźmi nie tylko technicznymi, z ludźmi na których będzie Wam zależeć, bo to klienci, bo przynoszą pieniążki.

Zakres charakterów osób i relacji między Wami, a tymi osobami, jest bardzo szeroki. Ogromnie istotnym jest aby, sposób komunikacji był dopasowany do tej konkretnej relacji, do konkretnej sytuacji. To także jest coś o co każdy zespół, czy firma powinny zadbać.

Uprzejmość i chęć zrozumienia

No właśnie. Uprzejmość i chęć zrozumienia.

„Co ten koleś bredzi?” – „Po co o tym pisze?” – „Wszyscy o tym wiedzą.”

Tak się składa, że nie wszyscy. Nie każdy przecież urodził się uprzejmy i empatyczny (nie mylić ze współczujący). O ile większość z nas jest w pracy uprzejma (no bo jak inaczej współpracować z ludźmi?), to z chęcią zrozumienia drugiej strony już jest trochę gorzej.

Niestety co do empatii, chęci zrozumienia drugiej osoby, zrozumienia przyczyn jej działania lub podstaw u których leży czyjaś opinia, jest raczej krucho. Nie rodzimy się z tą umiejętnością.

Egoizmem tego nazwać się nie da, bo nie zawsze z egoizmu takie zachowania wynikają. Często trafiamy do środowiska w którym działa się tak, a nie inaczej i sami zaczynamy się do tego środowiska dopasowywać, tym samym zachowując się w ten sam sposób.

Dlatego właśnie, bardzo istotne jest to aby pewne zachowania, pewne standardy komunikacji były wprowadzone i wymuszone odgórnie. Przez co każdy kto „wchodzi” w takie środowisko, zacznie się dopasowywać. Jeśli nie, no cóż, dopasuje się gdzieś indziej. Wszak powoli standardem jest, że firmy szukają przede wszystkim osób które pasują do zespołu mentalnie, moralnie, pasują wartościami, nie tylko kompetencjami.

Nie ma się co dziwić. Tak jak pisałem powyżej, łatwiej jest kogoś nauczyć rzeczy technicznych niż komunikacji z drugim człowiekiem i bycia otwartym na tego człowieka.

Dlatego do współpracy większość z nas wybierze charyzmatycznego i empatycznego kolegę czy taką samą koleżankę, zamiast „wyskillowanego” (nowe słowo) mruka i chama.

Fikołek intelektualny

No i super. Załóżmy, że pracujemy w firmie która ma własne standardy komunikacji. Dba o porozumienie w szerokim pojęciu. Dba o konkretne zasady komunikacji i tradycje w tym względzie.

Teraz zróbmy swoisty fikołek intelektualny.

Już wiemy jak słuchać i jak rozumieć człowieka ale, czy wiemy jak mówić? Czy wiemy jak mówić, żeby zostać zrozumianym?

Przecież samo słowo komunikacja zakłada, że jest to porozumienie dwóch stron, nie zawsze obustronna, ale przecież sami też będziemy nadawać, nie tylko słuchać!

Proponuję zacząć mówić od wytłumaczenia – dlaczego.

Tak. Dokładnie. Najpierw przedstaw swój punkt widzenia, przyczyny. Potem mów o wnioskach.

Nie oczekuj, że drugi człowiek będzie wiedział co czujesz i co myślisz, że będzie wiedział co Cię naprowadziło do konkretnego wniosku, czy do zadania pytania.

Czasem będziemy się rozumieć bez słów, ale nikt nie jest wróżką…no…przynajmniej większość z nas…

Odsyłam do książki pt. „Zaczynaj od Dlaczego” – Simona Sineka.

Do meritum…

Jak to się ma do wskaźnika Bus Factor? No jak to jak?!

Sprawa jest prosta. Jeśli nie chcesz z kimś rozmawiać, lub komunikacja z tym człowiekiem sprawia ból mentalny, to jak dbać o przekazywanie kompetencji projektowych?

Nie wszystko da się ogarnąć przepływem dokumentów, dokumentacji, architektury czy kodu w repo.

Warto zadbać o kompetencje związane z komunikacją, nie tylko w ramach całej firmy, ale też zespołów, czy wręcz osobiście, dla siebie.

Dajcie znać jak to jest z Wami i waszą empatią na współpracownika. Dajcie znać jak to jest w waszych firmach.



Photo by Dylan Collette on Unsplash

Add comment

Newsletter



Społecznościowe

Historycznie

Tagi