O rolach i odpowiedzialnościach

O

The A Team

Znacie serial pt. „The A Team”? Fabuła tegoż serialu traktowała o drużynie właśnie, byłych wojskowych, komandosach, którzy wykonywali różne, niebezpieczne misje w obronie dobra. Jakoś tak.

Każda główna postać była wyjątkowa. Każdy bohater należący do owej drużyny miał swój wysoce jaskrawy charakter, co ciekawe, jednoznacznie określający rolę członka drużyny w drużynie.

 

Życiowe inspiracje filmem

Wspominam o tym ponieważ mam wrażenie, że praca w zespołach w branży IT opiera się na takich samych zasadach. Każdy zajmuje się tym, co lubi, tym co zna najlepiej, tym co sam napisał lub tym, czego akurat ma ochotę się nauczyć. Dzielenie się wiedzą i kompetencjami nie następuje – bo i po co – prawda? Przecież NIE dojdzie do sytuacji, gdzie braknie jedynego człowieka mającego wiedzę nt. kluczowego elementu w projekcie. To się NIE wydarzy, prawda? Ponadto, jak się coś schrzani na produkcji łatwiej WYTYPOWAĆ winnego, prawda? Tego, który ZOSTANIE w piąteczek na zajęciach uzupełniających.

 

Fabuła idealna

Trafiłem kiedyś do zespołu, gdzie każdy członek drużyny zajmował się wszystkim. Tak żeby wszyscy wiedzieli o systemie, który produkują, jak najwięcej.

 

…i to było dobre

 

Sytuacją idealną byłoby, gdyby członkowie drużyny dzielili się wiedzą z resztą drużyny. Wtedy nie ma zastanawiania się, kto będzie najodpowiedniejszy do wykonania danego zadania. Nie ma kwasów w rodzaju – „ja nie robię tego, to nie moje”. W razie draki z kodem produkcyjnym, każdy jest w stanie odpowiednio reagować, bo jest do tego przygotowany. Wreszcie, nie ma zawłaszczania kodu.

 

Remedium – jedno z wielu

To proste. Nie trzeba wywracać do góry nogami stylu pracy zespołu. Nie trzeba zatrudniać rzeszy nowych specjalistów. Wystarczą krótkie poranne pogadanki, takie a’la Scrum Stand-Up Meeting. Wystarczy się dobrze przyłożyć do code review i nie tylko popatrzeć na kod, ale też zapytać – a dlaczego tak? Po co? Może nawet usiąść razem przy jednej maszynie do tego code review i nie odczłowieczać tego procesu narzędziami? Wystarczy wyjść odrobinę poza swój kontekst.

 

Kiedy przychodzi kierownik (zwał jak zwał) i pyta Cię o jakieś rozwiązanie, odpowiadasz – „Nie wiem, nie ja to robiłem”? Jeśli tak:

 

Wiedz, że coś się dzieje. Wiedz, że tam się coś bardzo mocno burzy…

 

Pamiętajcie, że w większości przypadków kod, który tworzymy nie należy do nas. Produkt nie należy do nas. Bądźmy odpowiedzialni za całokształt. Miejmy na uwadze kierunek, w jakim zmierza projekt, wspólny cel. Zamiast ja, ja, ja, moje, moje, moje! Grajmy różne role, jak profesjonalni aktorzy.

Szalony Murdock czy profesjonalista? Hmmm? Jaką drogę obierzesz? Daj znać w komentarzach co sądzisz.

Zachęcam również do subskrypcji mojego newslettera!

 

Kubek kawy i w bój!

 



About the author

Add comment

By Patryk

Autor serwisu

Patryk

Społecznościowe

Instagram

Newsletter



Historycznie

Tagi