Recesja a Twój stołek

R

Ostatnio w pracy, został poruszony temat ogólnoświatowej recesji wieszczonej od jakiegoś czasu i jej wpływu na naszą, stricte IT, branżę. Sprawa zainteresowała mnie na tyle, że postanowiłem napisać coś w tym temacie.

Jak wiadomo, ogólnoświatowa gospodarka, od czasu do czasu przeżywa „załamanie”. Okres od jednego spadku do drugiego nie zawsze jest taki sam, ale wiemy już (jako ludzkość) że dzieje się to, mniej więcej, w okresach 30-to letnich, a najbliższa nam następna zapaść ekonomiczna (dla średniej długości cyklu koniunkturalnego), wedle różnych źródeł, wróżona jest na okolice 2030 roku +-5 lat. Jeszcze mamy trochę czasu 🙂 .

Jeśli chcecie o tym poczytać więcej, hasłami wyjściowymi  będą – „Toerie cykli koniunkturalnych” lub „Cykle koniunkturalne„.

Jako programista i osoba której bliska jest branża IT, zaczynam się zastanawiać, jaki to będzie miało wpływ na rynek IT w naszym kraju zwłaszcza, że zdaję sobie sprawę z faktu jak niepewnie w ogóle rynek IT u nas wygląda. Postaram się podzielić wpis w taki sposób, aby pokazać mój tok myślowy. Jednocześnie zastrzegam, że tekst można traktować z przymrużeniem oka. W końcu jeszcze mamy dużo czasu 😉 .

 

Kryzys

Niezależnie od tego, jakiego cyklu koniunkturalnego faza depresji nas dotknie, pewne jest, że nas dotknie i opinie o zielonej wyspie w naszym kraju, można sobie wsadzić między bajki. Zatem teoretyzowanie czy to się stanie, czy nie, nie jest najlepszym sposobem na wydatkowanie swojej energii. To o czym można by podywagować to, która faza w najbliższych latach będzie nas dotyczyć i moim (i nie tylko) zdaniem, będzie to faza tzw. średnia, związana z PKB, bezrobociem, czy ostatnio głośnym tematem migracji ludzności.

 

Nie znam się, to się wypowiem.

 

To o czym mam jako-takie pojęcie, jest branża IT, co prawda, tylko z zakresu jednego jej końca i mój punkt widzenia pewnie jest przekłamany przez rolę, jaką jest praca developera, ale coś tam jednak wiem ;-).

 

Schyłek Eldorado

Korpo korpo

Na początku może, zastanówmy się dlaczego duże korporacje, chętnie otwierają swoje filie w Polsce i chętnie zatrudniają ludzi. Czy dlatego, że jesteśmy tacy wspaniali, mądrzy i inteligentni? Czy może dlatego, że wielkie korporacje to produkt zachodu, a nam mentalnie jest z zachodem blisko? Może po trochu każde z wymienionych, ale najpewniej jest tak, że przemawiają za tym pieniądze. Prawda?

Uważam, że to stosunek cena/jakość gra główne skrzypce, a zaraz za nim stabilność naszego rynku. Skoro przeciętny polski developer, przeciętnemu niemieckiemu developerowi, umiejętnościami nie ustępuje pola, to dlaczego płacić za roboczo-godzinę w walucie euro? Proste.

Ponad to, jak już nadmieniłem, nasz rynek jest stabilny. Jak długo? Tak na prawdę nie wiadomo, bo wpływa na to wiele czynników, niezależnych od nas i naszego rządu, ale jednak jest stabilny. A wiadomo, że biznes lubi stabilność i przewidywalność, dzięki którym łatwiej się kalkuluje ryzyko i stopy zwrotu. Proste.

Jest jeszcze jeden powód. Mianowicie z hindusem, czy chińczykiem, człowiekowi kultury zachodu jest trudniej się dogadać niż z nami. I nie chodzi o barierę językową, tylko kulturową. Jako ludzie, wyznajemy bardzo podobne wartości, przez co jest nam łatwiej się porozumieć, bez wkładania szczególnego wysiłku w komunikację i rozszyfrowywanie czy kiwnięcie głową to „tak”, czy „nie”. Proste.

Jednakże, nadal twierdzę, że najważniejszy czynnik to finanse i kropka. Z resztą, niezbyt to odkrywcze, prawda?

 

Jadę do stolicy za pracą

Omówmy może sytuację jaka „panuje” w dużych miastach takich jak nasza stolica, Wrocław, Kraków, czy ostatnio prężnie rozwijające się Trójmiasto. Fakt, że duże korporacje rezydują w dużych miastach, nie jest niczym szczególnie zaskakującym. To tam jest tzw. biznes, to tam napływa ludność za pracą. Trudno też oczekiwać, że duża firma IT będzie szukać wykwalifikowanego pracownika na wsi.

Co mam na myśli mówiąc, że powinniśmy zwrócić uwagę na tę sytuację? Już w tej chwili widać, że do IT, do dużych miast napływa więcej pracowników niż jest potrzebnych. W dużej mierze znajdują zatrudnienie, nie dlatego, że są wymagani, ale dlatego, że sytuacja rynkowa sprawiła, że jest dla nich miejsce, bo firmy mogą sobie pozwolić na skalowanie.

Pytanie, ile faktycznie osób jest potrzebnych, aby wykonać daną pracę dobrze? Ilu ludzi IT jest w stanie „wchłonąć”?

 

Bootcamp hype

Kolejna sprawa to bootcampy i szkoły programowania. Wyrosły jak grzyby po deszczu, w wyniku hypeu jaki został nakręcony na pracę w IT. Owszem, nie neguję faktu iż zapotrzebowanie na nowe osoby w branży jest duże. Bootcammy zapełniły pewną niszę na rynku i jak widać, na razie mają się dobrze. Skoro tak, i skoro są potrzebne, życzę im jak najlepiej, ale uważam, że rynek już bardzo mocno się nasycił, m.in. przez szkoły programowania właśnie.

Chociaż, może nie nasycił, co dojrzał. Już nie bierze się ludzi „z łapanki”, pierwszych lepszych z ulicy, którzy po prostu chcą. Firmy zaczęły zwracać uwagę, na to co potrafi junior, tak aby był jak najmniejszym kosztem na starcie. Jeśli już decydują się na zatrudnienie osoby z nikłym doświadczeniem, starają się rekompensować ryzyko inwestycji w postaci umów lojalnościowych, czy rzecz jasna niskiej wypłaty. Pewnym rodzajem furtki dla niektórych, są również staże i praktyki, ale to już inny temat.

 

Junior nie junior, znać się musi.

 

Taki mniej-więcej mamy obraz rynku pracy w IT w naszym kraju. Niby jest super. Rynek rośnie, dojrzewa, jednak nie należy brać tego za pewnik. Przecież tak nie będzie wiecznie, a już na pewno nie wtedy gdy z przyczyn finansowych, dużym korporacjom opłaci się przenieść swoje filie do innych krajów. Co tu dużo mówić…na razie się opłacamy. Tylko co robić, aby zminimalizować ew. ryzyko zwolnienia? Bo o to właśnie chodzi, prawda?

Nie oszukujmy się, kiedy pracodawca zostanie zmuszony do redukcji etatów, bezlitośnie to zrobi. Firmy nie po to rosną i się skalują, aby zwalniać ludzi, robią to kiedy na prawdę muszą. Dlatego – nie zawsze – odpowiedni skillset może nas uratować. Może sprawić, że zostaniemy na swoim ulubionym stanowisku pracy. Jak to osiągnąć?

 

Programista egoista

Są różne sposoby „bycia docenionym”, praktykowane w branży (przez programistów – tylko w takim kontekście piszę ten post, chociaż niektóre założenia mogą być uniwersalne).

  • Silo Mentality – termin określający sposób zarządzania lub pracy, wedle którego poszczególne działy w firmie, lub poszczególne osoby nie dzielą się swoją wiedzą z otoczeniem. Coś Wam to mówi? Napewno nie raz słyszeliście, że ktoś nie dokumentuje kodu odpwiednio, lub trzyma wiedzę na temat jego działania tylko dla siebie. Myślę, że każdy z nas, w ten czy inny sposób, otarł się o zjawisko robienia z siebie osoby niezastąpionej.
  • Angażowanie się w wenwnątrz-firmową politykę, najczęściej widoczne w dużych korporacjach, gdzie cele poszczególnych osób, mają szansę bardziej od siebie odbiegać niż w małej firmie. To zjawisko, niektórzy z Was również znają. Gdzie ludzie rzetelnie i poczciwie pracujący mają mniejsze szanse przetrwania, ponieważ mentalnie nie należą do żadnego z „obozów”
  • Znajomości. Są również wśród nas tacy co wszystkich znają. Wiedzą co słychać u każdego z nas. Znają imiona dzieci i psów każdej osoby w firmie. Są wszędzie, zawsze uśmiechnięci, na pierwszej linii. Takich programistów jest mało. Jednak istnieją przecież. Uważam, że tacy ludzie są potrzebni. To takie spoiwa. Natomiast są też i tacy którzy w prost wymuszają na innych jakieś zachowanie, poprzez sugestie rodzaju – „no weź mi załatw”, lub po prostu kumplują się z kim trzeba w nadzieii na… Co złego w znajomościach? No właśnie nic. „To nie substancja czyni truciznę, lecz jej ilość.” Zalecam umiar.

 

Świadomość gracza

No właśnie. Czy tak powinien postępować świadomy gracz? Czy specjalista który jest zatrudniany w firmie, może się imać takich „niegodnych praktyk”?

 

A fe!

 

Jak mówi stare przysłowie, „tonący, brzytwy się chwyta„. Na szczęście nie ma gwarancji że takie praktyki zadziałają. Osoba świadoma swojego potencjału, osoba świadoma branży i tego co jest cenione w firmie będzie wiedziała jak się zachować. Jeśli w firmie w której pracujecie w/w wartości są bardziej cenione niż kompetencje i Wasze zaangażowanie, przykro mi. Moje kondolencje. Nie dość, że będziecie osobami skazanymi zawsze na margines, to na dodatek w próbie przystosowania się, możecie popaść w ten sam tryb i styl pracy. Niestety, jeśli się odpowiednio wcześnie nie zorientujecie i nie uciekniecie z takiego miejsca, istnieje ryzyko, że na przestrzeni lat zgubicie swoją tożsamość.

Zrobiło się poważnie. Niestety, taka jest prawda, nie tylko Twój stołek jest zagrożony!

 

Biedny stołek

 

To co możesz, to co musisz

Stoicy, uczą nas m.in., że nie na wszysko mamy wpływ. No dobrze. W takim razie, oprócz odpowiedniego doboru miejsca pracy, na co jeszcze świadomy programista i świadoma programistka mają wpływ?

  • Ciągły rozwój. To pierwsze co większości z nas przyjdzie do głowy. Pracujemy w branży, która prze do przodu jak „turboodrzutowy walec„. Codziennie wychodzi nowy framework. Codziennie ktoś wymyśla sposób na… na coś. Sprzęt również nie stoi w miejscu, również z roku na rok, daje nam nowe możliwości. Branże dla których tworzymy produkty…niespodzianka…również nie stoją w miejscu! Zatem my również nie możemy stać w miejscu.
  • Odezwij się. Ne siedź cicho na spotkaniach, nie bądź bierny. Kto się dowie o tym jaki poziom wiedzy i kompetencji posiadasz, jeśli nie artykułujesz głośno swojego zdania i pomysłów? W jaki sposób zostaniesz zauważony jako cenny członek zespołu? Tylko mi nie mów, że poznają Cię po Twoim ekstra kodzie. Prooooszę Cię! Człowiek będący wartością dla zespołu nie siedzi cicho. Bierze czynny udział w grze! Przypominam o moim, ciągle aktualnym, wpisie – „O rolach i odpowiedzialnościach„.
  • Dobra znajomość domeny. Dobre rozumienie problemu i szeroka perspektywa na projekt, nie tylko w granicach kodu i tworzonego softłeru. Specjalista który dobrze się orientuje w dziedzinie którą przyszło mu zaprogramować, jest wielce cennym nabytkiem w zespole. To jest ktoś, kto już na wczesnym etapie rozwoju funkcjonalności potrafi wychwycić błędne założenia czy plany. Warto!

 

Minimalizacja strat

Więcej nie trzeba, aby zostać docenionym w pracy. Na prawdę, nikt nie wymaga od nas cudów. Poza tym nie możemy tańczyć, śpiewać i żonglować. Nie jesteśmy od wszystkiego. Nie da się.

Co jeśli, jednak dotknie nas w/w redukcja zatrudnienia? Otóż stosując powyższe zasady, swoiste credo, uodparniacie się na sytuacje losowe, które Was zmuszają do szukania nowej pracy. Zwyczajnie dlatego, że jesteście w stanie nową pracę znaleźć szybciej. Również dlatego, że widząc, że dzieje się coś „złego” w firmie, jesteście w stanie szybko reagować. Niekoniecznie od razu zmieniać pracę, ale jesteście gotowi.

Coś jeszcze?

Nasza branża daje taką możliwość jak praca zdalna. Tak, dobrze czytacie, praca zdalna. Zarówno dla pracodawców i w ramach zespołów zlokalizowanych w granicach naszego kraju, jak i dla tych poza Polską.

W sumie dlaczego nie? Proces rekrutacji zapewne wygląda inaczej, bardziej…zdalnie 🙂 . Trzeba posiadać również cechę charakteru taką jak dyscyplina, aby móc pracować z domu wydajnie. Praca sama w sobie jest również inaczej zorganizowana, bo nie da się po prostu do kogoś podejść i o coś zapytać, czegoś przedyskutować. Nadal, nasza branża na to pozwala. Ba! Coraz częściej widzę oferty pracy zdalnej. Coś jest na rzeczy.

Nie musicie wyjeżdżać z ukochanego miasta „za pracą”.

 

Koniec końców komunały

To od Was zależy jak będzie wyglądać Wasza przyszłość i kariera.

To od Was zależy, za co będziecie cenieni na rynku pracy.

Od Was zależy jak Was widzą, jak Was polecają. Ostatecznie, co o Was mówią.

Możecie pomyśleć, że to co piszę to zwykłe komunały o których wszyscy wiedzą, jednak wiedza, a zrozumienie to co innego. Życzę Wam abyście, w kontekście tematu tego posta, zrozumieli sami, abyście nie zostali zmuszeni do rozumienia za sprawą czynników z zewnątrz. Chociaż i z tego mogą płynąć dobre wnioski. Powodzenia!

 

 


Tym razem wyszło trochę przydługo. Mam nadzieję, że przynajmniej ciekawie. Może inspirująco?

Zostaw swoją opinię w komentarzu. Daj znać co sądzisz. Nawet lepiej, zapisz się do newslettera! Wysyłam rzadko, a dzięki temu będziesz na bierząco!

Czołem!



 

 

 

About the author

4 komentarze

    • Dzięki! Staram się, chociaż mam wrażenie, że nie wyczerpałem tematu, ale jednocześnie nie mogę „kisić” tekstu w nieskończoność. Człowiek, uczy się całe życie.

  • Nie ma już pracy za jeden uśmiech i szczere chęci.

    Sytuacja zaczyna przypominać tę z początku lat dwutysięcznych. Masz pewne umiejętności, ale nikt Cię nie zatrudni, bo musisz mieć 5 lat doświadczenia. Nie zdobędziesz komercyjnego doświadczenia, bo Cię nie zatrudnią tak chętnie. Bo nie masz doświadczenia. Koło się zamyka.

    Masz jakąś radę, którą możesz dać juniorom, a nawet prejuniorom, którzy Cię czytają? A może to ja po prostu jestem pesymistą?

    • Racja. Jeszcze niedawno wystarczyło jako takie ogarnięcie z programowaniem i chęci. Dzisiaj już musisz mieć zestaw konkretnych umiejętności.
      Co do porady – Cóż. Trzeba się uczyć i trochę naklepać, ale ja 9 lat temu, jak zaczynałem na studiach, też tak miałem, że musiałem się konkretnych rzeczy nauczyć. W tej chwili nie uczyłbym się tego, co ma największe wzięcie (bo duża konkurencja), tylko tego z czym mam największe szanse. Oczywiście łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Wiem też, że jeśli lubię Front-End to nie uczę się RUSTa. Także niestety, łatwo nie jest. Chodzi mi o to, że łatwiej się „przebranżowić wewnętrznie” jak już jesteś w branży zatrudniony.
      Co do samego zestawu umiejętności, jestem zdania, że z githubem na poziomie „w porządku” i umiejętnościami juniora jesteś w TOP 20% kandydatów. Nadal są przecież osoby które tylko „chcą” sie zatrudnić. Pamiętaj, że zależy Ci na pracodawcy który jest rozsądny, a rozsądny pracodawca wymaga od juniora chęci, ogarnięcia i zaangażowania + coś ma wiedzieć. No chyba, że chcesz wejść na rynek pracy z przytupem.
      Z tym samym zestawem umiejętności i dodatkowo blogiem i podcastem, jesteś w TOP 1% kandydatów.
      Nie bądź pesymistą, bo rynek na prawdę sprzyja pracownikom. Pamiętam, zarabiałem 1,5k. 1,8k z premią i musiałem brać i całować w rączki. Teraz niedoszły junior może decdować czy mu się podoba, czy nie i zmieniać kiedy chce. Jak zobaczą, że coś już dałeś od siebie i chcesz kontynuować, przyjmą Cie z otwartymi rączkami, zatem głowa do góry!
      Niestety nie potrafię napisać niczego bardziej konkretnego. Wybacz 🙁

By Patryk

Autor serwisu

Patryk

Społecznościowe

Instagram

Newsletter



Historycznie

Tagi